Teraz jest 02 gru 2020 19:20



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 14 ] 
Książka RiSP 
Autor Wiadomość
Roz-krecony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 maja 2020 12:08
Posty: 172
Lokalizacja: Mazury
Post Książka RiSP
Cześć. Od jakiegoś czasu robiłem początek książki o nazwie "Reksio i Skarb Piratów" mojego autorstwa.
O to rozdział 1-Początek

Na początku warto podkreślić, że Reksio-nasz główny bohater-mówi w języku Hałhaskim-zrozumiałym tylko dla zwierząt i narratora-czyli mnie. Sądzę więc ,że najlepiej będzie jak przetłumacze jego szczeki na język polski.

No.... Czyli mogę już zaczynać tak ? Reksio jest naturalnej wielkości kundlem. Jest cały biały oprócz swoich czarnych oczu, nosa i 2 brązowych łat-na plecach i na twarzy. Uszy zawsze mu sterczały. Wiecie już jak wyglądał ? To dobrze. A więc Reksio mieszkał na małym terenie rolniczym, konkretnie w swojej budzie. Na prawo były 3 kurniki , a na lewo była jakaś gęsta leszczyna, w którą postanowił nie wchodzić . Na całym podwórku porozwalane były najróżniejsze przedmioty- od beczki lub lejku do pieca czy nawet pralki. Natomiast na przeciwko jego lokum znajdował się największy kurnik. Mieszkały tam 2 koguty-konkretnie bliźniaki jednojajowe. Pierwszy z nich nazywał się Kornelek, ale Reksio nigdy go nie spotkał. Drugi kogut nigdy nie powiedział swojego prawdziwego imienia, a Reksio nazywał go Kogutem Wynalazcą, ponieważ w jego kurniku budował najróżniejsze przedmioty z tych rupieci porozwalanych na ziemi. Zawsze nosił jasnoniebieski fartuch. Zaczęcie przygody dla Reksia rozpoczęło się dość dziwnie...

Kiedy wyjrzał głową z budy spojrzał w lewo na kurniki pękające od kur. Nagle zobaczył biegnącego w jego stronę koguta wynalazcę.
-Witaj kogu..-zaczął Reksio, ale niedokończył, bo Wynalazca mu przerwał.
-oh witaj Re-Reksiu-powiedział jąkając się- kogut-pamiętasz jak po-pożyczyłem od cie-ciebie rower?
-Taaa , co z nim?
-otuuuuuż pożyczyłem go wtedy bo musiałem zajechać do skle-klepu
-Więc?-powiedział Reksio już lekko zdenerwowany
-Kiedy wyszedłem z Ma-marketu twojego roweru już nie było...
-To jest żart?
-Nie....
-Ehhhhh, no dobrze, nic się nię stało.....
-Stało się, stało, więc wró-róciłem się do sklepu i ku-kupiłem ci to...
Kogut wskazał skrzydłem na to co leżało obok płotu-Leżała tam podłużna, jaskrawożółta deska surfingowa, a obok był biały żagiel z czarnym uchwytem.
-Co to ?-zapytał Reksio
-De-deska rozdzielcza.
-Jesteś pewien?
-To znaczy surfingow-owa
-Wow, dzięki!-krzyknął Reksio
-Po-poczekaj jeszcze trochę, a zrobię z tych rupieci jakiś pojazd którym zabiorę cię nad o-ocean
-Aż nad ocean?
-Taak-i poczłapał kurzymi łapkami po suchej ziemi

Reksio poczekał około 10 minut przypatrując się żaglowi, a potem z kurnika wyjechał jakiś szalony pojazd-miał 3 koła z beczek i jedno z wiaderka, przez co podczas jazdy często podskakiwał. Przód zastąpiony był lejkiem, a silnik napędzany był brązowym chomikiem
-To Diesel-powiedział kogut w czasie jazdy-znalazłem go ko-ko-koło twojej budy Reksiu.
Natomiast drabina łączyła napęd, koła , lejek i fotele (opona i koło ratunkowe).

(Przy okazji pozwólcie, że będę o sobie mówić, jako o osobie trzeciej)

-Cholera!-Zatrąbił Kogut- Diesel szybciej!
-Kogucie!-Powiedział narrator-to czytają też dzieci...
-przeprasz-szam-odparł kogut
-Co z Dieslem?-zapytał Reksio
-Zmęczył się... Poczekamy troszkę i jedziemy dalej..... jeszcze około 30 ki-ki-Kilometrów...

Poczekali 7 minut po czym.. -AAAAAAAHHHHHH DIIIIIESEEEEEEL! ZWOOOOOOLNIIIIIIIJ!!
Był to kogut. Chomik natomiast leciał jak oszalały. Wokół nich rozlewały się pełne turystów malownicze plaże. Wkrótce znaleźli się aż...
-W Hiszpanii-dodał Kogut-Do-Dobrze. Tu cię zos...
-Chwila-powiedział Reksio tak głośno, że wszyscy na plaży spojrzeli przerażeni na niego-jakiś znak! Podeszli do znaku.

UPRZEJMIE PROSIMY NIE ZARZYWAĆ KĄPIELI W MOŻU/OCEANIE, BO JEST TAM INFEKCJA RUBINOWIRUSA, CHYBA RZE MAJĄ PAŃSTWO SAMOCHÓD WODNY.
ZAŻĄD HISZPANII

-Ale literówek....-stwierdził Kogut- I wszystkie to rz i ż.
-Taaak, co teraz?- zapytał Reksio patrząc na morze.
-W sumie napisali, że pozwalają na samochody wodne...-wtrącił się narrator
- W sumie to mamy samochód wodny.... Beczki są takie lekkie, że aż się unoszą na wo-wodzie-rzekł kogut-no to wsiadaj re-reksiu, zawiozę cię aż do-do oceanu niespoko-kojnego.
- Aż tam!?-szczeknął Reksio-Diesel podczas drogi umrze z głodu !
- W twojej oponie Reksiu znajduje się trochę sianka-ka-ka
Reksio spojrzał w głąb opony na której siedział.
-Dać mu trochę teraz?
-Z ki-ki-kilka źdźbełek.
Reksio wsadził do kołowrotka Diesla 7 długich i zielonych źdźbeł trawy.
-Goto-to-towy?-usłyszał Reksio koguta.
-Tak-odparł pies

Kiedy przeczytali na znaku ,że jest jakiś rubinowirus, Reksio pomyślał ,że to zwykła, losowo wybrana nazwa wirusa bez jakiś objawów zewnętrznych. Jednak to Kogut miał rację. Zwierzęta ze wspomnianym już wcześniej wirusem świeciły się na krwistoczerwony kolor. Podróż była męcząca i wydłużająca się.

Zarówno Reksio jak i Kogut wynalazca przysypiali ,bo był już późny wieczór. Kiedy się obudzili był już wczesny poranek.
-Reksiu.....haloooooooo!-narrator budził Reksia bezowocnie dopóki nie dopomógł mu w tym kogut-Wstajeeeeeeeeeemyyyyyyy
-yyyeee....że co? To już?- przepudził się pies Reksio
-jesteśmy w ka-kanale Panamskim.
-tak szybko?
-Spałeś 10 go-godzin ty śpiochu.
-No dobra to ja idę
-O-okkej-zagdakał kogut-Ten cały narrator zostanie z tobą. Ja natomiast muszę uciekać.
-Co się stało?
-Po pierwsze-nie mam paszportu. Po drugie-Nie mam prawa jazdy. A po trzecie-nie mam też licencji producenta uprawnienie sportów wodnych.
-Aha. No to cześć.
-że-żegnam
-Chwila! A jak mam wrócić do domu ?!
Niestety kogut nie usłyszał już Reksia. Był już daleko za lądem. Reksio zobaczył obok siebie tylko jedną rzecz-swoją deskę połączoną solidnie z żaglem.
W związku z tym, że był dopiero świt, Reksio postanowił polecieć w kos...to znaczy... Ohhh spójrzcie jaki piękny gołąbek tu leci.... A no tak...wy go niewidzicie.... Wracając: Tego właśnie dnia Reksio postanowił popływać na desce surfingowej.

Był to bardzo piękny dzień...Ale właśnie w tym momencie jakoś szaro się zrobiło.... Wracając-Był to bardzo pochmurny dzień... Eeeeee to znaczy....
I wtedy właśnie stało się niezbyt wesoło....
Był to bardzo burzliwy dzień. Ocean wierzgał bardzo mocno. Okazał się być istnym piekłem. Właściwie było to bardzo złym pomysłem. Reksio szczekał tak głośno, że zagłuszył najmocniejszy grzmot, który walnął w Reksia ,który poleciał 3 metry nad ziemią tak daleko, że nie wiedział co się właściwie stało....

_________________
Zapraszam tu: https://m.youtube.com/channel/UCLb2pUSf ... w/featured
http://www.mediafire.com/file/5ozntujho9ckt5w/file


16 sie 2020 20:19
WWW
Roz-krecony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 maja 2020 12:08
Posty: 172
Lokalizacja: Mazury
Post Re: Książka RiSP
Rozdział 2 niedługo

_________________
Zapraszam tu: https://m.youtube.com/channel/UCLb2pUSf ... w/featured
http://www.mediafire.com/file/5ozntujho9ckt5w/file


17 sie 2020 07:44
WWW
Lider Podziemia
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 lip 2014 08:31
Posty: 1347
Naklejki: 2
Post Re: Książka RiSP
cieszę się że ktoś jeszcze pisze opowiadania na forum
aż zrobiłem okładkę dla uniwersum rubinowirusowego (czerwonej zarazy)
Obrazek

_________________
Byłem Doktorem, ale stałem się milijardem
i za milijard ponoszę choroby psychiczne
które wyleczyłby Doktor, gdyby był lekarzem
lecz nim był, i już nie jest i nie będzie


17 sie 2020 13:24
Roz-krecony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 maja 2020 12:08
Posty: 172
Lokalizacja: Mazury
Post Re: Książka RiSP
Na Boga Twaroga! Toszto jest cudo. Dobrze że nazwałem to Rubinowirusem, a nie tak jak myślałem na początku szmaragdowirusem bądź platynowirusem

_________________
Zapraszam tu: https://m.youtube.com/channel/UCLb2pUSf ... w/featured
http://www.mediafire.com/file/5ozntujho9ckt5w/file


17 sie 2020 14:32
WWW
Roz-krecony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 maja 2020 12:08
Posty: 172
Lokalizacja: Mazury
Post Rozdział 2
Rozdział 2-Wrak

No cóż. Reksio wplątał się w niezłe tarapaty. Pływać po morzu w taki sztorm? Hmm, to bardzo ryzykowne. Ciekawe jak się teraz z tego wyplącze
-Narratorze-Rzekł Reksio-Nie pomagasz mi.

Ah, no tak. Otóż jak widać narrator nie jest w stanie ułatwić sytuacje Reksia. Ale co się stało? Otóż Reksio zaplątał się wpadając w kępe sznurów trzy metry nad ziemią. Wisząc tak nędznie do góry nogami zauważył, że na dole wala się pełno rupieci. Może mógłby z tego coś zrobić, ale musiał się wyplątać. Sznury wisiały na niedużym wraku jakiegoś statku (Być może pirackiego). Siedziały na nim trzy mewy, a ta najbliżej Reksia szturchała go swoim ubrudzonym od wodorostów dziobem. Na malutkim kamieniu oprócz małej różowej ośmiorniczki stała kotwica i wielki badyl wyjedzony częściowo przez korniki. Reksio próbował przyciąć nim jeden z lin, ale wyglądało na to, że jest za gruba. Reksio już domyślił się czym jest ta lina...To sznur konopno-jonowy. Używany przez koguta wynalazcę. Tylko coś naprawdę ostrego mogło ją przeciąć. Przez następne godziny Reksio myślał jak może się wydostać-brak rezultatów. Spojrzał się dziwnie na deski starego wraku. Szturchnął jedną tym starym obgryzionym badylem i... Ruszyła się! Reksio pomyślał, że gdyby coś małego z ostrymi zębami np. Chomik siedziało na tym wraku to pies mógłby zrobić dla niego most. Reksio główkował przez zaledwie niecały kwadrans, kiedy z wody zaczęło wynurzać się coś dziwnego. Było trochę czerwone. Reksio bał się że to paszcza rekina, który od jakiegoś czasu krąży wokół wysepki, na której rozbił się statek. Reksiowi udało się spojrzeć w przeciwną stronę- zauważył tam drugą część statku-drugi wrak! Niewiele było tam widać-Był tam stos szklanych butelek. Ale nie było widać tam ani żywej duszy. Koło wraku pływała trójka rekinów. Była już późna noc. Reksio postanowił że pójdzie spać.

Tak też się stało. Gdy się już obudził sytuacja była o wiele lepsza. Był jasny świt, obok wraku krążył tylko jeden rekin, a na drewnianym balach od wraku siedziały 3mewy. Reksio spojrzał się w dół. Na kamieniu wielkości pralki leżało pełno różności przyniesionych przez ocean. Na małym kamyczku natomiast wałęsał się mały czerwony krab. Widać było, że chciał wejść po deskach na górę. Reksio postanowił ustawić obluzowane deski w taki sposób, by krab wszedł na samą górę i przeciął linę. Najpierw obluzował deskę, na którą skorupiak chciał wejść. Ogólnie w skrócie wyglądało to jak szarpanina z mewami. Wreszcie, po tych wszystkich trudach Reksio uwolnił się za pomocą spróchniałego kija i krabika niestety zjedzonego już przez jedną z mew.

Reksio rozejrzał się dookoła. Zauważył swoją deskę. Była cała. Szkoda tylko, że z żaglu nic nie zostało.
-Poodrzuć mnie na wyspę! Czekam na ważny telefon z Rzeszowa-Rzekła mała różowa ośmiorniczka wygrzewająca się na słońcu.
Wyspa wydawała się być niedaleko. Reksio mógł ją przepłynąć nawet wpław. Niestety było to niemożliwe, ponieważ rekin bardzo pilnował wraku. Reksio musiał wymyślić coś. Co będzie zbyt szybkie do uchwycenia przez żarłacza.
-Dobrze więc... Spróbuję coś zbudować z resztek żagli-powiedział pies i wziął się do roboty.

Reksio się schylił. Wszystkie przedmioty były według niego wręcz stworzone, aby zrobić małą prostą rzecz-Latawiec!
Wziął więc dwa patyki i ułożył je w krzyż
-Hmm warto by je jakoś przymocować do siebie.-Powiedział Reksio sam do siebie.
Wziął na łapę wcześniej wspomnianą ośmiorniczkę, a ona-z uśmiechem na twarzy-umocowala kije. Następnie położył pod konstrukcją wielką płachtę w kształcie rombu. Umocował to gwoździami. Następnie dodał parę linek i ogon w formie długiego wodorostu. Reksio ukończył swój latawiec, a jedynym przedmiotem który na kamieniu pozostał była kotwica, która była złym pomysłem w przypadku latawca. Trochę wiało, ale Reksio miał nadzieję, że plan się uda. Reksio pojechał z niesamowitą szybkością omijając Rekina, i idealnie wpasując się w piasek. Latawiec poleciał w siną dal, ale ośmiorniczka zdążyła wyskoczyć i zakopała się pod piaskiem. Zapewnia miała tam telefon stacjonarny-pomyślał Reksio.

_________________
Zapraszam tu: https://m.youtube.com/channel/UCLb2pUSf ... w/featured
http://www.mediafire.com/file/5ozntujho9ckt5w/file


19 sie 2020 10:34
WWW
Norman
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 cze 2019 23:31
Posty: 237
Lokalizacja: A co cie to obchodzi?
Naklejki: 0
Post Re: Książka RiSP
piękne opowiadanie. bardzo dobrze udała ci się zmiana gry na książkę. polecam

_________________
Spoiler:


19 sie 2020 11:50
Norman
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 cze 2019 23:31
Posty: 237
Lokalizacja: A co cie to obchodzi?
Naklejki: 0
Post Re: Książka RiSP
Doktor napisał(a):
cieszę się że ktoś jeszcze pisze opowiadania na forum
aż zrobiłem okładkę dla uniwersum rubinowirusowego (czerwonej zarazy)
Obrazek


ale to akurat jest zbędne i obraża mnie

_________________
Spoiler:


19 sie 2020 11:51
Lider Podziemia
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 lip 2014 08:31
Posty: 1347
Naklejki: 2
Post Re: Książka RiSP
Przepraszam że tak napisałem nie chciałem nikogo obrazić
po prostu rubinowirus mi się skojarzył z terminem "czerwona zaraza"
sam popieram w niektórych kwestiach komunizm (np: darmowa opieka zdrowotna itd)
początkowo to nawet nie miało być tam nawet sierpu i młotu :oops:

_________________
Byłem Doktorem, ale stałem się milijardem
i za milijard ponoszę choroby psychiczne
które wyleczyłby Doktor, gdyby był lekarzem
lecz nim był, i już nie jest i nie będzie


19 sie 2020 13:41
Roz-krecony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 maja 2020 12:08
Posty: 172
Lokalizacja: Mazury
Post Re: Książka RiSP
Rozdział 3:Plaża
Reksio rozejrzał się wokół. Wrak był dalej niż mogłoby się to wydawać. Na lewo była zagrodzona drewnianymi balami część plaży . Za Reksiem natomiast znajdowała się jakaś drewniana furtka. Była tam tropikalna dżungla.

Reksio przysiadł chwilowo w piasku. Na wysokości jego oczu była tylko czysta, przezroczysta woda. Nagle wraz z jedną falą na plażę przybył podłużny wodorost, podobny do tego, którego pies użył jako ogon latawca. Z kolejnymi falami przybywało coraz więcej przedmiotów. A jedna z tych rzeczy zaciekawiła Reksia najbardziej. Zielona butelka

-A co to?-Powiedział pies sam do siebie-to chyba musi coś znaczyć.

Momentalnie wyjął on zawinięte w środku butelki dwa pergaminy. Takie butelki nie pływają od tak sobie-Pomyślał i wstał na równe nogi. Dopiero po długiej godzinie zauważył, że prawa strona niebyła zagrodzona. Coś tam było...

Okazało się że plaża była bardzo krótka, ponieważ za malutką chatką znajdowała się już gęstwina.

-Witam, witam szanownego przybysza.-Powiedział biały kozioł w pomarańczowych łachmanach i słomianym kapeluszu-Jestem Robinson Kozoe, a to mój kompan Piptaszek-i wskazał na małego czarnego kurczaka z zieloną spudnicą z liści oraz wielkim okularami.
-Dzień dobry-Zaczął Reksio-Ja nazywam się Reksio, czy może mi Pan wytłumaczyć o co chodzi z tym pergaminem-i wyciągnął jedną z kartek.
-Hmm, to mi wygląda na wiadomość zapisaną atramentem sympatycznym. Gdybyśmy mieli ogień, mógłbyś spróbować ją odczytać. Ale Piptaszek nie radzi sobie z rozpaleniem ognia.

Pod łapami Reksia leżało palenisko. Obok niego patyk wbity w piasek. Reksio wpadł na pewien plan.

Położył on na ten patyk butelkę. Zauważył też pewien fortunnie usatułowiony promień słońca.
-Przepraszam-zwrócił się pies do kurczaka- czy mógłbyś zdjąć może okulary?

I zdjął na prośbę okulary. Jego oczy były małe i paciorkowate. Ale Reksiowi chodziło tu o coś innego. Okulary Piptaszka idealnie wpasowały do promienia słonecznego, który odbił się od szkła, trafiając na butelkę ostatecznie lądując w palenisku rozpalając ogień.

Reksio schylił się do niego. Miał tylko dwie sztuki-wolał ich nie zmarnować.

Zaczął od środka. Widoczne już było, że to mapa. Niestety...
-Ojoj!-Krzyknął Robinson-Wypaliłeś dziurę w mapie! No cóż może zacznij od nowej. Wiesz co? To chyba nie jest takie trudne. Zauważyłem, że jeśli przyłożysz ogień do mapy to najbliższa jej część pojawia się wyraźnie, a wszystkie sąsiednie też trochę nabierają koloru. Jestem pewien że uda ci się to jeśli bardziej się przyłożysz.

Reksio postanowił zacząć od góry. Potem postanowił przyłożyć ogień do lewej części. Potem dół, następnie środek, na prawej stronie kończąc. Mapa jak się okazało miała tylko spalony rożek, ale to nie ważne

-Co to za dziwny język?-Zapytał się pies kozła.
-Hmm-Rzekł Robinson-Wygląda mi to na Szczurskryt, tajemny język szczurów. Znam go troszkę. Pisze tu coś o utknięciu, skarbie i pomocy. Musisz iść do wodza kur-czaki z wioski. Wygląda na to że ktoś potrzebuje twojej pomocy!
-Ale Robinsonie. Tą dżunglę otacza wielki, naostrzony płot i wielka furtka!
-Aha... Mam klucz od tej furtki. Chciałbyś może go pożyczyć?
-Oczywiście!
-Musiałbyś wyłapać najpierw moje gęsi. Boje się że uciekną do lasu i zostaną zjedzone przez jaguary, lub inną żywioę.
-Dobrze wyłapie gęsi.
-A więc chcesz wyłapać gąski. No dobrze.

Robinson wziął wielki wdech i krzyknął:
-GĄSKI! GĘSIĄTKA WY MOJE!

Momentalnie z chaszczy które ukończały plaże wyłoniło się 6 radosnych gęsi wesoło wydawających dźwięki. Reksio szybko przeskoczył przez płotek i chwycił mocno jedną z nich i usadowił ją przez miejsce które przed chwilą przeskoczył. Potem było tak łatwo, że Reksio chwicił raz nawet 3 na raz. Gęsi siedziały już w zagrodzie.
-No brawo, brawo! Możesz pożyczyć klucz! Zostaw klucz w drzwiach. Piptaszek je potem zamknie. Z tym zadaniem powinien sobie poradzić ehh.
-Do zobaczenia Robinsonie
-No... Miło było Cię poznać Reksiu. Powodzenia! Pozdrów ode mnie Wodza Kur-czakę!
Reksio podszedł szybko do furtki. Otworzył ją kluczykiem
-No to w drogę!-I poszedł do dżun..., w dżun...Do lasu tropikalnego.

_________________
Zapraszam tu: https://m.youtube.com/channel/UCLb2pUSf ... w/featured
http://www.mediafire.com/file/5ozntujho9ckt5w/file


06 wrz 2020 06:06
WWW
Roz-kreca się

Dołączył(a): 13 sty 2019 18:44
Posty: 47
Lokalizacja: Przy komputerze, a co?
Naklejki: 0
Post Re: Książka RiSP
Ładne i zabawne, ale interpunkcjo-gramatyka lekko nie domaga.

_________________
"A to nam po co?!"
- Kret Kretes o sygnaturach


05 lis 2020 13:08
Roz-krecony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 maja 2020 12:08
Posty: 172
Lokalizacja: Mazury
Post Re: Książka RiSP
A oto rozdział 4-Rzeka. Aha. Kogucjusz ma rację ale trudno jest zachować normalną interpunkcję, w opowiadaniu gdzie narracja jest równocześnie pierwszo i trzecioosobowa.
Reksio wkroczył do lasu, i nie wierzył własnym oczom. Znajdowała się tu krystalicznie czysta rzeka, zamieszkała przez Krokodyle. W wodzie było pełno zamszowych kamuli.
-A może spojrzę jeszcze raz na mapę?-Pomyślał

Nie sądzę aby był to odpowiedni pomyśł. Te krokodyle i w ogóle... Lepiej mieć ją przy sobie-Wtrącił się Narrator

-To może zajdę jeszcze do Robinso...

Nie Reksiu...Lepiej już idź. Ktoś może potrzebować twojej pomocy.

-Słusznie. A więc tak-Reksio zaczął gadać do siebie (no i do mnie)-Widzę zarys wioski i jakiś pomost, tam! Na drugim wybrzeżu.

Reksio postanowił ją przepłynąć, lecz okazała się zbyt najeżona. Pod spodem znajdowały się koralowce z kolcami. Jeżeli ktoś wpadłby tam, doznałby licznych obrażeń. Reksio zobaczył że cztery wiszące nad nim węże, zainteresowały się nim. Postanowił przebiec po głazach jak szybko się da

-No, pierwsze koty za płoty. Czekaj, a to co?

Na środku rzeki usadowione były dwie bramki. Jedna z Krokodylem, a druga z Żółwiem. Reksio usiadł na kamieniu by przyjrzeć się meczu i wtem...

-Cooooooo?- Głaz się ruszył. Okazało się że głazy są żółwiami-Wypraaaszam sobieeeeee.
-Przepraszam bardzo-Powiedział pies- Ja chciałbym tylko przejść na drugą stronę rzeki, tam, do pomostu.
-Zmyyyyyyykaaaaj.

Żółw momentalnie strącił Reksia z nóg. Pies wpadł do wody i otarł się o ostry koralowiec

-Ała!-I podpłynął z powrotem na brzeg.

Miał czerwoną ranę na ręce, z której wciąż wydobywała się krew. Odczekał trochę, a ranę zatamował liśćmi. Pomyślał-"Jeżeli szybko przebiegnę pod tych gadach, niezaatakują mnie." Jak powiedział tak zrobił. Ale gdy znalazł się na środku rzeki-ŁUUUUUP! Reksia uderzyła piłka nożna, która okazała się być napełniona kamieniami. Utrzymał się jednak na żółwiu, który miał zamiar strącić go do wody. Odskoczył jednak Reksio i wpadł na Krokodyla. Żółte ślepia wgapiały się w niego, tak samo jak oczy Reksia. Widać było że nie zamierza atakować. Reksio dostrzegł przed sobą pomost. Jeszcze tylko dwa skoki i trafi do wioski.

Wskoczył na kolejnego Krokodyla co od razu nie okazało się być dobrym pomysłem. Krokodyl zaczął wierzgać i rwać się. Reksio zaczynał trafić równowagę, i wtem nagle.... Reksio przeleciał dwa metry nad ziemią i trafił na drewniany pomost. Reksia bolały plecy od tego uderzenia, ale cieszył się że dotarł na brzeg

Hola! A co tu się dzieje?-Rekłwszy to Narrator zaczął kolejny rozdział.

_________________
Zapraszam tu: https://m.youtube.com/channel/UCLb2pUSf ... w/featured
http://www.mediafire.com/file/5ozntujho9ckt5w/file


23 lis 2020 13:43
WWW
Roz-krecony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 maja 2020 12:08
Posty: 172
Lokalizacja: Mazury
Post Re: Książka RiSP
Aha.
Prosiłbym o szczerą opinię, bo będę pisał teraz najdłuższy rozdział. Co wam się podoba, a co nie? Można też dać swoje sugestie na wydłużenie fabuły.

_________________
Zapraszam tu: https://m.youtube.com/channel/UCLb2pUSf ... w/featured
http://www.mediafire.com/file/5ozntujho9ckt5w/file


26 lis 2020 18:11
WWW
Starszy Norman
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 01 sie 2012 18:14
Posty: 447
Lokalizacja: Międzysieć
Naklejki: 0
Post Re: Książka RiSP
No cóż mogę rzec, taka brutalniejsza wersja RiSP. Mógłbyś trochę jaśniej prowadzić narrację, bo znów się gubię, kto tu jest narratorem. Kibicuję ci, żebyś doprowadził to do końca.

_________________
Mu matku! Pozdrawiam was wszystkich, ludziki dobrej woli!


26 lis 2020 18:35
WWW
Roz-krecony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 maja 2020 12:08
Posty: 172
Lokalizacja: Mazury
Post Re: Książka RiSP
Dziękuję za krytykę. Kwestie Narratora nie mają myślnika. No i ciut brutalniejsza, bo Fani PR są bardziej starsi niż młodsi.

_________________
Zapraszam tu: https://m.youtube.com/channel/UCLb2pUSf ... w/featured
http://www.mediafire.com/file/5ozntujho9ckt5w/file


26 lis 2020 20:51
WWW
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 14 ] 

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Majestic-12 [Bot] i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
cron
No nie wierzę, forum działa dzięki phpBB! © 2000, 2002, 2005, 2007, 2010, 2013, 2019 phpBB Group.
Designed forum urobiony przez STSoftware dla PTF.
Tłumaczenie skryptu od phpBB3.PL