Teraz jest 21 paź 2020 20:20



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 19 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
[opo] Atak krzeseł 
Autor Wiadomość
Tempus est dicere vale
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 cze 2013 17:27
Posty: 55
Lokalizacja: Wonsz zje lokalizacje
Naklejki: 0
Post Re: [opo] Atak krzeseł
Wonsz zje opo jak i tą dziką świnię w poście wyżej.


20 lut 2014 20:59
WWW
Mistrz Administracyjnej Magii
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 sty 2009 16:23
Posty: 1751
Lokalizacja: z Angmaru
Naklejki: 17
Post Re: [opo] Atak krzeseł
Rozdział słabszy od poprzednich, ale...

Rozdział 3
Wojenna wyprawa

Hellravenous stał... stał? Tak, stał. Chairanie nie mogą siedzieć. Tak więc Hellravenous stał na swoim tronie i patrzył na klęczące przed nim krzesło. Było ono stare, szare, miało sporo blizn. Jego tylna lewa noga była wyłamana przy samym oparciu, a w jej miejscu miał wstawioną stalową protezę.
-Więc mówisz, kapitanie Chairze Silver, że udało się wam schwytać dwóch Forumowiczy? - spytał Hell.
-Owszem. Stawiali pewien opór, ale we dwóch nie mieli szans przeciw całemu oddziałowi.
-Bardzo dobrze. Przygotować ich do przesłuchania. Mają powiedzieć wszystko: które punkty w ich umocnieniach są najsłabsze, którędy ich żołnierze mogą uciec w razie oblężenia, jakie mają plany na najbliższą przyszłość, wszystko! A kiedy już się z tym uporasz... przyjdź do mnie. Mam dla ciebie nagrodę za ten wyczyn.
-Tak jest, generale! - odrzekł Chair, zasalutował do oparcia i odszedł w celu wydania odpowiednich rozkazów.
Hellravenous tymczasem wyciągnął kartkę papieru, sprytnie ukrytą w podłokietniku tronu, i jeszcze raz ją dokładnie przeczytał.
-Tak, stary Chair najlepiej się do tego nada... a kiedy już nie będzie potrzebny... - z tymi słowy oderwał dolną krawędź kartki, wykonując przy tym ruch przypominający ukręcanie głowy kurczakowi.

***

-Kłótnię o to, czyja to wina, proponuję odłożyć na później. - mruknął Kacper, gdy
za dwoma jeńcami zamknęły się drzwi piwnicznego lochu. - na razie zajmijmy się ucieczką.
-Wyjątkowo zgodzę się z przedmówcą. - mruknął Czarnoksiężnik, wodząc wzrokiem po celi. Niewielka, lecz bardzo solidnie zbudowana. Ściany miała kamienne, gładkie, zadbane, bez jednego chociażby pęknięcia czy omszałości, od której można by zacząć wyburzanie. Pod samym wysoko zawieszonym sufitem, tuż nad poziomem ziemi, znajdowało się półokrągłe, okratowane okno. Czarny mógłby do niego podlecieć, ale nie miał możliwości wyłamania krat. Poza tym nie mógł zostawić Kacpra.
W tym momencie drzwi celi ponownie się otworzyły i do środka weszły dwa krzesła.
-Zbierać się! Zaraz będziemy was przesłuchiwać.

***

Hellravenous spojrzał na Silvera, wchodzącego do sali tronowej. Było tu już ośmiu innych chairan.
-Chairze Silver! - rzekł generał, schodząc ze swojego tronu. - Spotyka cię wielki zaszczyt. - mówiąc to, jednocześnie wyciągnął kartkę papieru i podał ją kapitanowi. - Forumowicze dowiedzieli się o pewnej broni... potężnej broni, która może nas łatwo zniszczyć. Nasi szpiedzy dotarli do tego rękopisu... jest na nim dokładnie opisane miejsce, gdzie ją ukryto. Twoim zadaniem będzie pokierować oddziałem, który zdobędzie ową potężną broń. TYM oddziałem. - wskazał na ośmiu żołnierzy stojących dookoła tronu.
-Czy jesteś pewien, generale, że sprostamy temu zadaniu? - Chair spojrzał nieufnie na żołnierzy. Znał swoich ludzi nie od dziś i doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że Hell wybrał największych w całej armii zabijaków i brutali, niezastąpionych w bezpośrednim starciu, ale nienadających się do tego typu zadań.
-Oczywiście. Macie tą kartkę. To wygrany los na loterii. Już mam... - w tym momencie Hell kaszlnął lekko, jednak Chair zwrócił uwagę na dłuższą przerwę między słowem "mam" a kaszlnięciem. - mamy tą broń.
-Dobrze. - Silver, choć niezbyt zadowolony z obrotu spraw, nie chciał się kłócić z generałem. - Kiedy mamy wyruszyć?
-Musicie poczekać na zasłonę dymną. Nie wiemy, ilu szpiegów mają Forumowicze ani jak szybko docierają do nich wiadomości o naszych poczynaniach, ale z pewnością dotrą ze sporym opóźnieniem, jeśli to ich miasteczko zostanie oblężone. Wówczas właśnie wyruszycie.

***

-No! Skończone! - komandor wynurzył się z tunelu. - I było o co robić taką histerię!? Zajęło mi to może pół godziny.
-Dwa dni, pięć godzin, trzydzieści trzy minuty i piętnaście sekund. - poprawił go Autor, wyłączając trzymany przez siebie stoper. - Gratulacje! Pobiłeś rekord w długości przebywania pod ziemią bez wychodzenia!
Faktycznie, od rozpadnięcia się tunelu minęły już dwa dni. Komandorowi poszło wyjątkowo szybko - to, co Forumowiczom zajęło dwa tygodnie, on sam skończył w siedem razy krótszym czasie.
Kretes spojrzał na Forumowicza ze zdumieniem.
-Aż tak długo? Niemożliwe! Masz zepsuty stoper! - powiedział, po czym poszedł sobie obrażony.
Autor powiódł za nim wzrokiem, po czym odwrócił się do stojącego obok Żelibora.
-Teraz pozostaje tylko czekać, aż skończą bombę. - w tym momencie murami miasta wstrząsnęła potężna eksplozja i przez okno warsztatu, w którym pracowano nad ładunkiem, wyleciał Mątek. - Chyba już skończyli.

***

Nietoperz po raz pięćdziesiąty któryś podjął z góry skazaną na niepowodzenie próbę wyrwania krat z okna.
Po co to robił? Najwidoczniej pomagało mu się to skupić na myśleniu nad bardziej racjonalnymi sposobami ucieczki. A muszą jakoś uciec - od dwóch dni są na przemian przesłuchiwani. Wkrótce jeden z nich może nie wytrzymać i powiedzieć o jedno słowo za dużo. Co by tu wymyślić...
Podkop? Nie, tą opcję odrzucił w momencie, gdy wrzucony do celi uderzył w twardą, brukowaną podłogę. Bez kilofu ani rusz.
Wyrwanie krat? A co do jasnej ciasnej bezskutecznie usiłuje zrobić od piętnastu minut!?
Sterroryzować strażników? Też nie przejdzie, krzesła to urodzeni wojownicy i nie boją się śmierci. Zresztą czym? Palcem? Bez różdżki nie rzuci zaklęcia silniejszego niż snop iskier. A tym nikogo raczej nie zabije.
Łapówka? W jakiej niby formie? Został dokładnie zrewidowany, zabrali mu wszystko, nawet hełm, zostawiając tylko szatę. A tej nie oddałby nawet, gdyby ktoś się na nią pokusił. To ma być tekst bez podtekstów.
Dalsze rozmyślania przerwał mu szczęk zamka, po czym do lochu weszło dwóch strażników, niosąc nieprzytomnego Kacpra.
-Twoja kolej. Idziesz z nami. - warknął jeden z nich do Czarnego.

***

Nie opiszemy tu tortur stosowanych przez krzesła, gdyż to zbyt brutalny obraz dla tego opowiadania. Przenieśmy się więc tymczasem na Forum.
W wielkiej sali zebrali się już wszyscy prócz Czarnoksiężnika i Kacpra. To było już pewne: po nich. Zaginęli w akcji: zostali schwytani, może zabici, a może po prostu zdradzili i dołączyli do sił wroga.
Nieznany wkroczył na mównicę i uderzył w projektor. Ten natychmiast wyświetlił plan ataku.
Administrator rozpoczął dokładne opisywanie krok po kroku, jak ma wyglądać akcja. Oczywiście Forumowicze, widząc w ciągu dwóch dni ów plan po raz piąty, znali go już na pamięć, czego nie wachali się okazywać poprzez kompletne ignorowanie przemowy.
Autor wyciągnął z kieszeni GameMole'a i grał pod stołem w którąś część Pokemole. Żelibor przeglądał kroniki, które niegdyś pisał. Nika rysowała, podczas gdy siedzący nieco dalej Mątek pisał hymn ku czci salcesonu. Zainteresowanie zainteresowanych było po prostu powalające.
Zakończywszy wreszcie kazanie, Nieznany wstał i powiódł wzrokiem po zebranych.
-Jakieś pytania?
Z tłumu Forumowiczy niepewnie wysunęła się jedna łapa.
-Słucham.
-Będzie dziś RPG?

***

Nadeszła wreszcie przerwa obiadowa w fabryce. Przerwano także przesłuchania, co dało jeńcom okazję, by się w spokoju naradzić.
Kacper leżał obolały na ławie. Na skutek tortur zaczął mu wyrastać dziób ibisa, skrzydła i kilka innych zdecydowanie nie krecich* części ciała.
Czarnoksiężnik wyglądał zdecydowanie lepiej. Dzięki dyskretnie rzucanym zaklęciom był w stanie znieść trudy przesłuchania i nie dopuścić do własnej transformacji. Ale i jego wytrzymałość była już na wyczerpaniu. Trzeba się stąd wydostać...
Kacper powoli odwrócił się od ściany i spojrzał na współwięźnia.
-Hej... mam pomysł...

***

Bramy miasta powoli się otworzyły, wypuszczając armię Forumowiczy.
Żołnierze szli w doskonale wyuczonym szyku o wdzięcznej nazwie "Co tam szyk, każdy idzie sobie jak chce". Musztra nigdy nie była ich mocną stroną, a dokładnych rozkazów słuchali tylko na polu bitwy. Gdzie indziej starali się wywinąć od komend dowództwa i szukać prostszych sposobów. Zwykle ze skutkiem odwrotnym do zamierzonego.

***

-NIE!!!
Jakże ważną czynność posilania się przerwał strażnikom donośny krzyk od strony piwnicy, gdzie zamknięto więźniów. Na wyścigi ruszyli do lochu i zobaczyli nietoperza, spoglądającego na leżące na podłodze ciało kreta.
-Obudź się... obudź się... nie możesz umrzeć... musisz żyć... - Czarny spojrzał w kierunku drzwi i ujrzał dwóch chairan. - Wy... to wasza wina! Nie wytrzymał waszych tortur... umarł!
Strażnicy potrzebowali kilku sekund, by dotarła do nich straszna prawda: zakatowali jeńca! Zabili, nim ten zdradził im cokolwiek! Jeśli generał Hellravenous się o tym dowie...
-Idziesz z nami - warknął jeden z nich. - Zakopiesz to ciało, a potem się powie, że uciekł. Jeśli to dojdzie do generała...
Tak więc malutki kondukt pogrzebowy składający się z dwóch krzeseł niosących ciało Kacpra i Czarnego lecącego przed nimi z łopatą ruszył spod celi i po dłuższej chwili kluczenia po fabryce, by nie wpaść na kogoś, kto ich może zauważyć dotarł na jej zaplecze.
Czarny niechętnie zaczął kopać, a że ziemia była miękka, wkrótce mogiła była gotowa. Kiedy jednak strażnicy odwrócili się, by podnieść zwłoki i wrzucić je do dołu, już ich tam nie było.
-Gdzie on... - w tym momencie usłyszeli trzepnięcie nietoperzych skrzydeł i okrzyk: "ŻEGNAJCIE, GŁUPCY!". Oszukali ich! Ten kreto-ibis wcale nie był martwy! Teraz dopiero Hell da im popalić...

***

Czarny zaśmiał się lekko. To był genialny plan: przy użyciu czarnej magii przytłumić puls i oddech Kacpra, by mógł udawać martwego, po czym poprzez odwrócenie uwagi strażników kopaniem grobu dać mu czas na ucieczkę... genialne! Po prostu genial...
A może jednak nie?
Spojrzawszy w dół, mistrz czarnej magii ujrzał kilkanaście wycelowanych w siebie działek maszynowych. Kacper stał przed bramą, otoczony przez chairan.
-Chyba coś nie wyszło... - mruknął do siebie nietoperz.

***

Czy plan ataku się powiedzie?
Czy druga próba ucieczki będzie udana i czy w ogóle do niej dojdzie?
I czy będzie dziś RPG?
Tego dowiecie się z kolejnych rozdziałów.
_____________
*jeśli już nie pamiętacie: opo zacząłem pisać, gdy Kacper miał jeszcze avatar z kretem.

Zapraszam też do czytania nowego opowiadania: http://www.przygodyreksia.aidemmedia.pl/pliki/kretes/forum/reksioforum/viewtopic.php?f=6&t=8840

_________________
Obrazek
Głupcze! Żaden śmiertelny mąż nie jest w stanie mnie zabić! Teraz GIŃ!
Jeśli widzisz ten kolor, uważaj - administrator ma Cię na celowniku.
Spoiler:


12 lip 2014 14:22
Lord Protektor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 07 kwi 2013 14:22
Posty: 2156
Lokalizacja: Izrael
Naklejki: 100
Post Re: [opo] Atak krzeseł
Dobra, skoro podpisałem cyrograf, to teraz czas spełnić jego warunki.
Tia, rozdział trochu gorszy od pozostałych. Akcja nadal jest taka powoooooolnaaaaaa. Humor jest i za to duży plus (szczególnie ta parodia pokemonów mnie zniszczyła, ciekawe, czy potem będę grał w Chrono Krittera xd). Ciekawi mnie tylko, jak zareagowała Api na wieść o zniknięciu Czarnego.
8,5/10 niech będzie.

_________________
Pozdrawiam, Autor8. bolesne :lol:
A tym sobie moderuję
Hej, jestem Autor i tak ogólnie to lubię ziemniaki, aczkolwiek gustuję również w dzikiej kapuście z alternatywy, w której są Oni.
Obrazek
Spoiler:


12 lip 2014 14:39
Poznaniak Nieszczelny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 lip 2012 12:47
Posty: 2416
Lokalizacja: Poznań, Rzeczpospolita Polska
Naklejki: 17
Post Re: [opo] Atak krzeseł
Trochę masz rację, że ten rozdział jest trochę słabszy od poprzednich, ale co tam. Największym pozytywem tego opowiadania jest obecność humoru. Naprawdę, postarałeś się i to bardzo, gdyż przez prawie całe opowiadanie nie mogłem powstrzymać się od śmiechu.
Akcja, no, mogła być trochę szybsza. I tą wartkość akcji trzeba poprawić przy pisaniu kolejnego rozdziału, ponieważ na razie nadal jest zbyt wolna.
Akcja powinna być taka na przemian. Nic się nie dzieje, a tu nagle coś się stanie, coś nas zaskoczy. Powinieneś zrobić jakiś zwrot akcji czy coś w tym stylu, aby opowiadanie samo w sobie było, pod względem akcji dużo ciekawsze.
Co do fabuły, jest bardzo fajna. Można z niej się trochę dowiedzieć i to mi się w tym opowiadaniu podoba. Długość też jest w miarę, jednakże ten rozdział nieco krótszy od poprzedniej części.
W tym wszystkim jednak tkwi jeden duży minus, a mianowicie jeden bardzo poważny błąd.
Czarnoksieznik napisał(a):
Więc mówisz, kapitanie Chairze Silver, że udało się wam schwytać dwóch Forumowiczy?
"Forumowiczy" nie jest poprawnym gramatycznie słowem. Zawsze piszemy i czytamy "Forumowiczów", bo tak jest poprawnie (dop. kogo? czego? Forumowiczów).
Jakieś inne, pomniejsze błędy też się znajdą, ale ich za dużo to nie znalazłem.
Na chwilę obecną jestem skłonny dać tylko siódemeczkę.
Mam nadzieję, że przy kolejnych rozdziałach będzie coraz lepiej :wink:.
Czekam na dalsze rozdziały i pozdrawiam.

_________________
Co ja będę się rozpisywał, zapraszam:
"Reksio i Kretes: "Skarb Umuritu" [KOMIKS] - czyli, dlaczego Kretes zasłania dymkiem innych kolegów oraz gdzie znajduje się skarb Umuritu.
Ten kolor należy do Administratora dbającego o czystość i walczącego ze złem. Lepiej zacznij się zastanawiać nad sobą, kiedy ujrzysz ten kolor w swoim poście :)


13 lip 2014 15:25
YIM WWW
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 19 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
No nie wierzę, forum działa dzięki phpBB! © 2000, 2002, 2005, 2007, 2010, 2013, 2019 phpBB Group.
Designed forum urobiony przez STSoftware dla PTF.
Tłumaczenie skryptu od phpBB3.PL