Teraz jest 27 lis 2020 01:00



Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 
Obszerny temat na WASZE fanfiction, "one-shoty" itd. 
Autor Wiadomość
Żaba
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 kwi 2010 17:40
Posty: 1624
Lokalizacja: A gdzieś pewnie jest.
Naklejki: 5
Post Obszerny temat na WASZE fanfiction, "one-shoty" itd.
Witajcie :wink:
Ten temat założyłem z myślą o was. Umieszczajcie tu swoje tzw. "fanfiction", krótkie opowiadania, teksty (w konwencji opowiadań, lecz opowiadaniami niebędące, np. fikcyjne wypowiedzi, odezwy), a nawet... limeryki. Umieszczajcie swoje, oceniajcie cudze. Do dzieła!
Bardzo prosiłbym przyklejenie tego tematu.
Aby pierwszy post nie był krótki, pusty, zamieszczę mój nowy, króciutki tekst, napisany w związku z rekrutacją do III Oddziału GR.

Odezwa tow. Lisikity Chrzakowa I Sekretarza KC KPZR z dnia 30 lutego 2014r. na spotkaniu z bezrobotnymi mieszkańcami Moskwy

Towarzysze!
Jako iż mimo wszelkich starań wspaniałych wodzów, Jutrzenek naszego zwycięskiego kraju, a także moich, w kraju naszym istnieje ciągle bezrobocie, dziś do was właśnie kieruję to orędzie.
Miejsc pracy jest niestety za mało, towarzysze, zdecydowanie za mało. Dlatego zdecydowaliśmy, ja i cała KPZR, naprawdę powiększyć ich liczbę. Od 35 maja bieżącego roku rozpoczynamy akcję „Nowe miejsca pracy – od towarzyszy dla towarzyszy”! W praktyce będzie wyglądało to tak:
Na scenę wyjeżdża ekran, na którym zaczyna być wyświetlana prezentacja.
Stworzymy nowe miejsca pracy, towarzysze, nowe miejsca pracy, a zaczniemy od najpotrzebniejszych, takich jak szczurołapy, hycle i inne zawody, przynoszące chlubę socjalizmowi! KaPeZeteR pozbawi również pracy gnidy niezasługujące na życie, burżujów, zdrajców i wrogów ustroju na ekranie pokazuje się wizerunek tłustego kota z pierścieniami na palcach. A najważniejszym stanowiskiem, najliczniejszym, zawodem, którego w samej Moskwie będą setki, co ja mówię, tysiące przedstawicieli jest... wstrzymuje oddech odstraszacz gołębi.
Tak, towarzysze, nie przesłyszeliście się, gołębi. Właśnie one są ostatnio utrapieniem, głównie naszej stolicy. Cóż, nie chodzi tu oczywiście o mordowanie tych bezbronnych zwierząt, ale o chronienie od zanieczyszczeń najważniejszych części miast, towarzysze. Najczęściej atakowane jest mauzoleum Wiecznie Żywego na ekranie pokazuje się zdjęcie Lenina, a także Kremla, gdzie oprócz siedziby rządu wmurowane jest ciało pewnego Wodza, o którym nie warto wspominać pokazuje się rozpikselizowane zdjęcie Stalina. Poza tym narażony jest Plac Czerwony, no i oczywiście wiele innych miejsc w Moskwie i nie tylko. A oto mundur odstraszacza gołębi: na lato z krótkim rękawem, ciemnozielony, czerwony napis „Odstяаѕzaсz ςоłęьі” na plecach. Czapka z daszkiem, z gwiazdą czerwoną. Na zimę możecie dostać grubą, puchową kurtkę z takim samym napisem jak na mundurze. Poza tym uszanka zielona z czerwoną gwiazdą.
Widzę już, towarzysze, wasze zaciekawienie, czym to będziecie te gołębie odstraszać. Otóż już zaspokajam waszą ciekawość. Dostaniecie pistolety... w pewnym sensie hukowe, lecz zamiast głośnego huku, wydzielać będą fale soniczne, które słyszą tylko ptaki, i które je odstraszają. Jest to najnowszy wynalazek radzieckich naukowców1. na ekranie pokazuje się całe umundurowanie i wyposażenie odstraszacza.
To jak, towarzysze, pomożecie? gromki okrzyk „Pomożemy!”No.
I na tym, towarzysze, kończymy dzisiejsze spotkanie. Na następnym, w dniu 4¾ marca, wypowiem się na temat „Alkohol – największy wróg proletariusza”.
Odstraszacze gołębi wszystkich krajów, łączcie się! Niech żyje socjalizm!
A teraz możecie wracać do domów, myśląc o swojej pracy, której jeszcze nie macie, ale będziecie mieli dzięki naszemu kochanemu państwu!
Dziękuję.


1Tak naprawdę to amerykańskich.

_________________
– Dostojewski umarł – powiedziała obywatelka, ale jakoś niezbyt pewnie.
– Protestuję! – gorąco zawołał Behemot. – Dostojewski jest nieśmiertelny!


Mistrz i Małgorzata
<3

Moderuję na pąsowo bo mogę.


25 kwi 2014 19:30
WWW
Lord Protektor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 07 kwi 2013 13:22
Posty: 2156
Lokalizacja: Izrael
Naklejki: 100
Post Re: Obszerny temat na WASZE fanfiction, "one-shoty" itd.
Dobra, umieszczę tu moje "dzieło", które w sumie powinienem użyć w rerutacji do Gwardyji. Czemu nie użyłem? Nie wiem.
Apokalipsa św. Wieśka
Widzenie jakie miałem ja, św. Wiesiek. I oto widziałem potwora w norze marudy z nieumiarkowaniem walczyć nie umiącym, który [potwór] swój uczynek chce odpokutować. O pomoc jakąś dziwną grupkę prosi, ci się zgadzają, ale nie pomagają. Trudnością zadania się usprawiedliwiają. Czarna pustka ogarnia świat. Po jakimś czasie znów widzę. Oto gaz całą norę zapełnia. A z niego jakiś stwór wyłazi, a imię jego Inwozag z Nap Ynzcorm. A potwór połyka stwora. Wyrocznia Pana.
I tu nagle z ziemi wychodzą potwory po kolei: Hubertem zwany, żona tego pierwszego, jakiś śmierdzący brzydal, diabeł wcielony, strzałka, z Bożej Łaski Król czyśćca.
A tu nieszczęścia się zaczynają. Widzę płonącego konia, przez potężnego króla zrzuconego. Ten leci w przepaść. W ostatniej chwili zmienia się w świnie cienistą. Widać, że nieczysty na wieki.
Gaz znów wraca. I znika. I wraca. I tak będzie aż do dnia pamiętnego...
Zdrajca z potworów zrodzony do obozu Zła przechodzi. Trwóżcie się! Bo oto stwór bez twarzy i okrutna bestia zniszczą norę. Tak, że zostanie tylko malutki fragmencik. Ale odrodzi się.
I oto Cisza i Wybraniec zapowiedzią będą powrotu Zła. Będą jak mroczna i powolna burza przed ciszą, a nawet jak cisza przed burzą. Zdrajcy ujawnia się. A przyjdzie ono [zło] na JEGO imię. I oto Cezara z dalekiego kraju północy będzie chciało połknąć. I oto widzę jak zło zmienia szlachetne serca w mrok! A imię bestii: Owerlord. A i tak pokonany będzie w wielkie święto.
I oto widzę twór nowy. A zło zwane "spamem" choinką niszczący szemra przeciw niewiadomoczemu. I oto bomby zostawia, które słowa wydają po wybuchu. A bestia wróci. Wróci w Rypygu jak nazywają to przyszli. I postacie dzielnie walczące je w więzienie wieczne wprowadzą jakim jest ogień wieczysty. A wiele Samarów i Żartownisiów (nie mylcie bracia ich z Ż. Artem, przyszłym dzielnym chrześcijaninem) walczyć z nimi będzie. I na ulicach bydą ścigać.
I oto widzę, że budzi się potworny stwór, pogańska istota, pełna nieczystości i zła. Jego oczy niby diamenty, kły niezniszczalne, skóra twarda. Na imie mu Wonsz, zwany przez jego zwolenników złowrogo i błędnie "wężem", uważajcie na takich, bracia! Ze słusznej drogi zwieść was chcą. Wenszowy wonsz zapowiadany będzie przez fałszywego proroka, uwierzcie mu tylko w tym! I widzę, świat połknięty przez bestię. I słyszę głos Zasiadającego, który rzecze "Czas świata nadszedł, spal wszystko!". I przyjdzie o to potężny mąż i spali resztki, a Wonsz zje samego siebie. I powiedziano do mnie: "To, co widzisz, stanie się w ostatnich dniach, kiedy nastąpi zmierzch fałszywych bogów z drewna i z makaronu zrobionych, kiedy sąd się zakończy. Przyszłość odmówi wszelkiej zmiany. I rozpłakałem się, bo zobaczyłem ludzi w brzuchu martwego już Wensza. I powiedziano mi, że kara jest odwlekana, nie narodzili się bowiem jeszcze wszyscy prawi, a ci przez Wensza nie mogą zostać pożarci. Wierszem go odgonią bohaterowie, nieraz, niedwa.
I powstanie w Największe Święto Wielki Czerwony, znany jako Leviathan. Znamie największego kłamcy i złodzieja będzie rozdane. I niebiański deszcz destrukcji spadnie i kolejna okazja na koniec będzie. I Lewiatan wpadnie w pychę. Pokonany jednak stwór, bestia druga zostanie. I tutaj mądrość potrzebna jest. Kto ją ma tytuł bestii przeliczy. A tytuł jego "TWÓJ DOBRY SĄSIAD".
W norze wiele się będzie jeszcze działo. Nakazane mi zostało schować moją księgę, bo dopiero za prawie 2000 lat może być przeczytana. Nie spodziewajcie się, co stanie się w 16 dniu piątego miesiąca. Trzecią liczbę roku dodajcie do czwartej (1+4=5 ?), dodajcie do tego fakt, że dzień ten uznawany jest, choć błędnie, za, piąty dzień tygodnia. A liczba, którą wam przekazuję brzmi: piąty dzień tygodnia, piąty miesiąc, piąty rok.
I po tym wieczne czasy będą. A Bóg będzie ich Panem i nie będzie króla ni premiera ni cesarza ni guru oprócz Trójcy. Wyrocznia Pana.
Amen. Niech tak będzie po wsze czasy!
Amen.
_______________
Ocena one-shota Arta:
Ciekawe przemówienie, widać, że opierałeś się na mowach Gierka. Humor jest, ciekawie to opisałeś. Mam nadzieję, że napisesz przemówienie, np.pana premiera. 9,5/10

_________________
Pozdrawiam, Autor8. bolesne :lol:
A tym sobie moderuję
Hej, jestem Autor i tak ogólnie to lubię ziemniaki, aczkolwiek gustuję również w dzikiej kapuście z alternatywy, w której są Oni.
Obrazek
Spoiler:


14 maja 2014 18:25
Żaba
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 kwi 2010 17:40
Posty: 1624
Lokalizacja: A gdzieś pewnie jest.
Naklejki: 5
Post Re: Obszerny temat na WASZE fanfiction, "one-shoty" itd.
Z okazji śmierci Sir Terry'ego Pratchetta 12.03.2015r. [*]. Aha, w OpenOffisie zajmowało dwie strony. Więc cicho tam hejterzy.

Koniec

Czy nawet Świat Kuli może stać się płaski? Czy śmierć Autora rzeczywiście coś zmienia?
Zmienia. Znamy to bardzo dobrze. Tylu wspaniałych ludzi opuściło ten padół; jedni w pośpiechu, niektórzy natomiast na tamten świat ani myśleli się wybierać. Ale to się zdarza każdemu. I złym, i dobrym. Musiało się więc przytrafić również Autorowi, który mógł tego wcale nie chcieć. Ale bądź co bądź — Kula nagle stała się Płaska, a Dysk mógł przestać się kręcić.
Ale to się zdarza każdemu.

***

Także Autor, w otoczeniu najbliższych, na dzień przed piątkiem trzynastego, z kotem ułożonym w nogach, zakończył pobyt w Świecie Kuli. Płakali za nim i płakać jeszcze będą...
Terry zamrugał. Kot przestał mu ciążyć, a bliscy stojący wokół łóżka zdawali się rozmywać. To zdecydowanie nie wyglądało normalnie. A może i wyglądało? Terry musiał to kiedyś już widzieć. Zapewne oczyma wyobraźni, ale musiał. Podniósł rękę i spojrzał na nią. Miała niebieskawy odcień i wydawała się przejrzysta.
Wstał z łóżka bez żadnego problemu. Lyn, Rhianna i reszta rodziny jakby zastygła. Coś takiego też musiał kiedyś widzieć. Czy przypadkiem tego nie opisywał?
Zderzył się z kimś wysokim.
– Och.
A WIĘC I PANA TO SPOTKAŁO – stwierdził wysoki szkielet z kosą.
– To Ty? – zdziwił się Terry – Myślałem, że właściwie jesteś wytworem mojej wyobraźni... W sumie nie spodziewałem się, że istnieje życie po śmierci.
WIDOCZNIE SIĘ PAN POMYLIŁ... ALE I PAN DOŚWIADCZYŁ ŚMIERCI. TO ZNACZY MNIE, OCZYWIŚCIE.
– Nie żyję? W sumie, jakby się przyjrzeć... Owszem, na to wygląda. I co teraz?
Z pustych oczodołów Śmierci popłynęły łzy — choć na logikę nie powinno ich tam być. Chyba już drugi raz w ciągu swojego... życia Mroczny Kosiarz czuł się „zasmutkowany”...
CZY... CZY TO NIE PAN POWINIEN TO WIEDZIEĆ? TO PAN JEST AUTOREM, TO OD PANA WSZYSTKO ZAWSZE ZALEŻAŁO. TO PAŃSKI UMYSŁ WYMYŚLAŁ KOLEJNE PERYPETIE RINCEWINDA, NOWE PROBLEMY DLA STRAŻY CZY CZAROWNIC Z LANCRE. GDYBY NIE PAN... CZYM BYŚMY BYLI? DLATEGO POWTÓRZĘ: PAN POWINIEN WIEDZIEĆ, CO TERAZ – otarł łzę.
– Nie. To już nie ode mnie zależy – stwierdził ze spokojem Pratchett. – Mnie już nie ma. Nie „jestem autorem”, ale „byłem autorem”. Zwykle to zmarli, kiedy po nich przychodzisz, nie mogą uwierzyć, że nie żyją. Wiesz co? Tym razem jest chyba odwrotnie. Trudno ci przyjąć do wiadomości, że jestem martwy... Ale nie martw się. Są inni ludzie, oni będą tworzyć Historię. Bo nie ma Historii bez ludzi. Powinieneś to wiedzieć... A to, co teraz się stanie, zależy od ciebie.
DOBRZE WIĘC – chrząknął Śmierć, starając się nabrać poważnego tonu. – W KOŃCU, SIR TERRY, TĘ DROGĘ MUSIMY PRZEBYĆ RAZEM.
A Terry podjął jego rękę i razem z nim przeszedł przez drzwi, aż weszli na czarną pustynię, rozjarzoną gwiazdami wiecznej nocy. I szli, i szli, i długo, oj, długo rozmawiali*.

***

W oknach niewielkiego domku, wbudowanego w porośnięte zieloną trawą wzgórze, jarzyło się światło. Zardzewiała skrzynka pocztowa z napisem „Tolkien's Domain” wesoło skrzypiała na wietrze. Jeśli weszlibyśmy do środka, w salonie zauważylibyśmy cztery osobliwe postacie.
Pierwszą był wygodnie usadowiony w fotelu, szeroko uśmiechnięty staruszek, kopcący fajkę i zabawiający się złotym pierścieniem. Drugą z postaci był łysiejący jegomość z ciągłym zdziwieniem na twarzy, który siedział na srebrnym krześle z podłokietnikami w kształcie lwów. Trzecia postać, wysoki mężczyzna o pociągłej twarzy, stała przy akwarium, na wpół bawiąc się, na wpół próbując złapać małą ośmiorniczkę**. Czwartym był Terry Pratchett.
– I ty do nas dołączyłeś – mruknął staruszek z pierścieniem.
– Tak wyszło, Johnie. Nigdy nie wybieramy, kiedy umrzemy, nieprawdaż?
– Ty często wybierałeś – stwierdził Tolkien – Tyle postaci z twoich książek zginęło, a jednym z głównych bohaterów był Śmierć...
– Poczekajmy, co zaczniesz mówić, kiedy przybędzie Martin. Nie byłem takim „mordercą” jak on. Zresztą... dalej mam do ciebie żal, że uśmierciłeś Boromira. Ale nie rozmawiajmy w tym miejscu o czymś, czego wszyscy czterej zaznaliśmy. Martwi mnie jedno.
– A co takiego? – zapytał tubalnym głosem siedzący na srebrnym krześle.
– Coś, czego może bać się każdy pisarz, Clive. Czy o mnie nie zapomną? Czy moje książki dalej będą czytane, skoro um... odszedłem?
– Egoizm podszyty tchórzem – burknął stojący przy akwarium, strzepując ośmiorniczkę, która z wściekłością rzucała gromami.
Pratchett spojrzał na niego gniewnie.
– Howardzie! – zbeształ go Tolkien. – A ty, Terry, nie przejmuj się. Obaj nie żyjemy od... no, wielu lat, a jednak ludzie wciąż czytają nasze książki, czasem robią... – zadrżał – ekranizacje... I w ogóle pamiętają o nas.
– O mnie trochę mniej – prychnął H.P. Lovecraft.
– A zresztą... – powiedział C.S. Lewis – Jak mają o tobie zapomnieć? Jesteś Sir Terry Pratchett, twórca Świata Dysku, mistrz dowcipu! „Nikt nie jest ostatecznie martwy, dopóki nie uspokoją się zmarszczki, jakie wzbudził na powierzchni rzeczywistości”.
– „Jego imię brzmi w kodzie, w wietrze pośród olinowania, w przesłonach. Słyszałeś kiedyś powiedzenie »Człowiek naprawdę nie umarł, dopóki powtarzane jest jego imię«?” – dodał Lovecraft.
– To wszystko z moich książek... Dzięki, chłopaki – mruknął Terry.
– Temat kończąc – wtrącił Tolkien – Nie przejmuj się tak sobą. Opuściłeś tamten padół i już nic nie zrobisz. Teraz wszystko zależy od twoich czytelników. Naprawdę, Terry, bardzo cię szanuję i cenię, ale jesteś tylko jednym z wielu wspaniałych pisarzy na tamtym ogromnym świecie.
– I całe szczęście! – zaśmiał się Pratchett i nalał im po szklaneczce whisky.






_______________

*Każdy człowiek musi się jakoś wyżywać. Na przykład stawiając mnóstwo przecinków.
**Nikomu nie przeszkadzało, że srebrne lwy na podłokietnikach krzesła ruszały się i raz na jakiś czas ryknęły, a ośmiorniczka miała dziwnie humanoidalną formę, ręce i smocze skrzydła. W dodatku powtarzała „Cthulhu fhtagn”.

_________________
– Dostojewski umarł – powiedziała obywatelka, ale jakoś niezbyt pewnie.
– Protestuję! – gorąco zawołał Behemot. – Dostojewski jest nieśmiertelny!


Mistrz i Małgorzata
<3

Moderuję na pąsowo bo mogę.


19 mar 2015 16:45
WWW
Działacz Podziemia

Dołączył(a): 07 paź 2013 17:16
Posty: 905
Lokalizacja: Wzgórze Melancholii
Naklejki: 11
Post Re: Obszerny temat na WASZE fanfiction, "one-shoty" itd.
Taki mały drabble o pomyśle, na który wpadłam dawno temu. Enjoy!

Ciężko myśleć o sobie jak o porzuconym. Nie wszystkie dzieci są jednak chciane. Czasem po prostu się ich nie potrzebuje i nie chce zapewnić opieki. Wiedział, że gdyby tego nie został znaleziony, jego los byłby bardzo marny. Jednak ktoś przyszedł.
Zaopiekował się nim.
Dał imię.
Kochał.
Nigdy nie będzie umiał się odwdzięczyć... Jednak oni nie chcieli niczego w zamian. Tak po prostu wzięli go pod swój dach. Teraz myślał o tym, miętosząc w łapach kocyk. To właśnie w niego był owinięty tego dnia. Jego pierwsza własność... Czy w ogóle będzie miał szansę dowiedzieć się, skąd naprawdę pochodzi? To praktycznie niemożliwe. Czy naprawdę tego chce? Usłyszał, jak jego dziewczyna wchodzi do pokoju.
- Co robisz, Reksiu? - zapytała.
- Nic, Kari - uśmiechnął się, chowając kawałek materiału.
To już nie miało znaczenia.

_________________
Gender? I hardly know her!


22 paź 2016 19:25
Lider Podziemia
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 lip 2014 08:31
Posty: 1347
Naklejki: 2
Post Re: Obszerny temat na WASZE fanfiction, "one-shoty" itd.
Krótkie, otwarte do interpretacji opowiadanko (???)

++++++++++++++++"rower ze stawu nr.141538"+++++++++++++++++++++++++

Doktor « 43 sie 2067 01:29 » Po odkopaniu rowera z mułu stawu, Reksio i Kretes postanowili wyruszyć za Podwórko.
d⃣ o⃣ k⃣ t⃣ o⃣ r⃣ « 22 siw 2019 01:29 » (Oczywiście, nie mogło się to odbyć bez procesu Ħ÷ĚÃÄŏŊŮģÂõůćĩÔČğ¯ú)
Doktor « 19 bie 2025 01:29 » Gdy dotarli do kopuły, ich rower i czoła rozbiły się o jakąś ścianę, która okazała się być kopułą.

Doktor « 36 sne 2018 01:29 » Koniec.

Doktor « 1 sen 2019 01:29 »
Tymczasem gdzie indziej na kopułę natrafiła istota humanoidalna (również na rowerze), co jeszcze bardziej przeraziło dwóch przyjaciół.

Doktor « 09 erp 2014 01:29 » PS: Musieli przeprawić się przez las gdzie kątem oka zobaczyli Monolit ;)

http://www.przygodyreksia.aidemmedia.pl/pliki/kretes/forum/reksioforum/viewtopic.php?f=379&t=9175 napisał(a):
Hmmm...Ciemny Las był dosyć ciemny, stał obok Stawu i Nory Kretesa, był on ciemniejszy niż Jasny Las, i nie było w nim żadnych polan.
Tenże las także był dosyć mokry i płynęło przez niego pełno rzek - natomiast Jasny Las był suchy, pełny polan, i nie przepływała przez niego ani jedna rzeka.
W Ciemnym - las był mieszany, natomiast w Jasnym - Liściasty.

_________________
Byłem Doktorem, ale stałem się milijardem
i za milijard ponoszę choroby psychiczne
które wyleczyłby Doktor, gdyby był lekarzem
lecz nim był, i już nie jest i nie będzie


17 sie 2018 17:51
Bezpieczeństwo Forum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 07 lis 2009 14:12
Posty: 2084
Lokalizacja: Koło komputera xD
Naklejki: 7
Post Re: Obszerny temat na WASZE fanfiction, "one-shoty" itd.
Zamieszczam szybką historyjkę, na którą pomysł chodził mi po głowie od dłuższego czasu i którą właśnie napisałem >jak szef< w Notatniku++ oraz [lokowanie_produktu]zdążyłem już wrzucić na Reksio Discord[/lokowanie_produktu].

Wnętrze Budy rozjaśniał migotliwy blask lampki. Reksio zbliżał się do kresu swej najdłuższej przygody. Leżał na wpół przytomny w łóżku, wsparty na poduszce, spokojnie czekając końca.
Wokół zebrali się jego bliscy: emerytowany komandor Kretes, koguty Jan i Korneliusz oraz jego najmłodszy syn. Życiowa towarzyszka bohatera, Kari Mata Hari, odeszła jakiś czas temu. Jako że według wieku powinna żyć dłużej, Kogut wysnuł teorię o szkodliwym oddziaływaniu długookresowego przebywania w nie swoim czasie. Od śmierci suczki Reksio sam stopniowo wygasał, sytuacja nie była więc nagła. Poczuł zapewne, że najwyższa pora zaznać wreszcie przysłowiowego odpoczynku i ustąpić miejsca następnym pokoleniom. W zgodzie z tym stwierdzeniem pozostawała kondycja zdrowotna dzielnego psa, która nie pozwalała mu już brać udziału w międzygwiezdnych czy chociaż międzynarodowych wyprawach.
Reksio w przypływie świadomości objął zgromadzonych spojrzeniem pełnym wdzięczności. Czuł, że lepszego życia nie mógł sobie wymarzyć. Przywołał na twarz cień uśmiechu i zamknął oczy po raz ostatni.
***
Nie dostrzegając dalszych reakcji ze strony przyjaciela, Kretes podniósł się z fotela, by sprawdzić jego puls. Zgodnie z przewidywaniami nie wyczuł niczego. Pochylił głowę, jakby w hołdzie zmarłemu. Pozostali nie potrzebowali słów. Oczy młodego psa wypełniły się łzami.
***
Reksio ocknął się pośród ciemności. W oddali ujrzał blask. Pchany ciekawością, przysłonił oczy i ruszył w jego kierunku. Jego wzrok stopniowo rozpoznawał w oślepiającej bieli zieleń skąpanych w słońcu traw i błękit bezchmurnego nieba. Pies poczuł lekki niepokój. Wkroczył na polanę. Jego futro musnął powiew ciepłego wiatru. Dostrzegł przed sobą białą postać. Na jego widok, postać schowała zegarek i zaczęła zbiegać ze wzniesienia. Zaintrygowany, postanowił ją dogonić, lecz nagle zamarł. Niecodzienny widok przypomniał mu w jednej chwili wszystkie nawiedzające go w snach wspomnienia, które dla zachowania zdrowia psychicznego uznał za koszmary.
Przypomniał mu...
...że z Magicznej Pułapki Mocy nie ma ucieczki.

_________________
Przejrzyj moje okołoreksiowe projekty na GitHubie!

Pozdrawiam wielu nieaktywnych użytkowników, wszystkich wciąż wchodzących oraz Playboiia, bo zawsze się żali, że go nie ma w moim podpisie.
Obrazek III miejsce w konkursie halloweenowym 2011, I miejsce w konkursie rocznicowym 2015


08 wrz 2019 14:39
WWW
Lider Podziemia
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 lip 2014 08:31
Posty: 1347
Naklejki: 2
Post Opowiadanie na 5 rocznicę Bolesnej Czasoprzestrzenii
Ogrodnik wyjął komputer analogowy składający się z drewnianych linijek koloru żółtego.

To maszyna do obliczania funkcji ilości gałęzi.

Na podstawie czego?

Nie wiem.
Tak było i zawsze jest.
Wyniki się zgadzają.

Wasz sposób liczenia gałęzi jest błędny.
Gdybyscie obliczali w naszym systemie.
Wtedy 5 rocznica mojego małżeństwa nie byłaby już taka okrągła.

A liczba linijek wynosiła (trzy)
A drzewo zwało się {napisz temat}

Być może rosną na nim balony.
Albo między gałęziami siedzą trzy papugi: czerwona, zielona, fioletowa

_________________
Byłem Doktorem, ale stałem się milijardem
i za milijard ponoszę choroby psychiczne
które wyleczyłby Doktor, gdyby był lekarzem
lecz nim był, i już nie jest i nie będzie


06 kwi 2020 22:31
Roz-krecony
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 paź 2019 15:13
Posty: 123
Post Re: Obszerny temat na WASZE fanfiction, "one-shoty" itd.
SPIDER-KSIO [pojawia się taka czołówka z stylu z lat 60 i brzmi tak]



Poczym nagle pojawia się narrator z stylu z lat 60.

I TAK POZNACIE OTO BOHATERA, PSA KTÓRY NIE JEDNO PRZESZEDŁ I KTÓRY URATOWAŁ ŚWIAT TO...PETER "REKSIO" PARKER!!!

Peter, stań-Powiedziała kobieta
Hau hau hau (dobrze Ciociu)-Powiedział chłopiec.
[Nagle pojawia się pauza i wtedy bohater opowiada o swoim życiu]
Hau hau hau hau, hau, hau, hau hau (Cześć jestem Peter Parker i Jestem Spider-Manen) Hau hau hau hau hauu hau hau (ale przyjaciele mówią na mnie Reksio bo taką dostałem ksywe w podstawówce) Hau hau hau hau hau hau hau (Chodze do szkoły Milton High School, mam dziewczyne która nazywa się Mary Jane Watson), hau hau hau hau hau (ale niestety jestem dręczony przez szkolnego łobuza o imieniu Flash Thamspon).Hau hau hau hau hau (Teraz jesteśmy w klasie a przed nimi mój nauczyciel Otto Octavius)

Peter!!!-Krzyknoł nauczyciel.Zrobiłeś zadanie z chemi?!
Hau hau (Tak zrobiłem)-Powiedział Peter.
No to chce ją zobaczyć jutro.
[Wtedy zdzownek dzwoni i wszystcy wychodzą z klasy]
Peter-Powiedział Otto z złością.Niestety nie możesz bo masz dodatkowe zajęcia.
Hau hauuu!!!(No nie, No nie!!!)-Krzyknoł Reksio i czym prędzej musiał odrobić zadanie.Po lekcjach Wujek Ben odbiera go ze szkoły wtedy pojawia się z nimi rozmowa:
Hau hau hau hau (Eeeee dlaczego, dlaczego miałem szybko odrobić lekcje i zdążyć przed kolacją ale jest już 19:50 co teraz, co teraz)-Zaszczekał smutno Reksio.
Wiem Reksio ale nie każdemu się układa wież mi, kiedyś też miałem problemy-Powiedział Wujek Ben.
Hau hau?(Naprawde, opowiedz)-Zaszekał z zapytaniem Reksio.
Tak, cóż pamiętam jak by to było wczoraj, chciałem szybko zrobić lekcje ale niestety wciąż mnie rozpaszało, mój ojciec powiedział że mam się wzionś w garść i odrobić lekcje i...
Hau? (Iiiii?)-Zapytał Reksio
..I odrobiłem, pamiętaj Reksio z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność-Dokończył wujek Ben.
Hau hau hau (Masz racje wujku nie każdego układa się w życiu a praca czy szkole czy np: Oscorp jest ważna i trzeba zwiąć na siebie odpowiedzialność).
Dokładnie-Powiedział Wujek Ben.Poczym razem dojechali do domu.

Nie mineły dwa dni a 5 Listopada Peterowi czekał na niego ważny, dzień.

Peter, Peter obudź się-Wowała Ciocia May.
Hau hau hau (Daj mi spospać jeszcze 5 minut)-Powiedział zmęczony Reksio
Ale dziś jest ten dzień-Powiedziała Ciocia May.
Hau hau?HAAAAAAU!!!(DzeSPIDER-KSIO [pojawia się taka czołówka z stylu z lat 60 i brzmi tak]



Poczym nagle pojawia się narrator z stylu z lat 60.

I TAK POZNACIE OTO BOHATERA, PSA KTÓRY NIE JEDNO PRZESZEDŁ I KTÓRY URATOWAŁ ŚWIAT TO...PETER "REKSIO" PARKER!!!

Peter, stań-Powiedziała kobieta
Hau hau hau (dobrze Ciociu)-Powiedział chłopiec.
[Nagle pojawia się pauza i wtedy bohater opowiada o swoim życiu]
Hau hau hau hau, hau, hau, hau hau (Cześć jestem Peter Parker i Jestem Spider-Manen) Hau hau hau hau hauu hau hau (ale przyjaciele mówią na mnie Reksio bo taką dostałem ksywe w podstawówce) Hau hau hau hau hau hau hau (Chodze do szkoły Milton High School, mam dziewczyne która nazywa się Mary Jane Watson), hau hau hau hau hau (ale niestety jestem dręczony przez szkolnego łobuza o imieniu Flash Thamspon).Hau hau hau hau hau (Teraz jesteśmy w klasie a przed nimi mój nauczyciel Otto Octavius)

Peter!!!-Krzyknoł nauczyciel.Zrobiłeś zadanie z chemi?!
Hau hau (Tak zrobiłem)-Powiedział Peter.
No to chce ją zobaczyć jutro.
[Wtedy zdzownek dzwoni i wszystcy wychodzą z klasy]
Peter-Powiedział Otto z złością.Niestety nie możesz bo masz dodatkowe zajęcia.
Hau hauuu!!!(No nie, No nie!!!)-Krzyknoł Reksio i czym prędzej musiał odrobić zadanie.Po lekcjach Wujek Ben odbiera go ze szkoły wtedy pojawia się z nimi rozmowa:
Hau hau hau hau (Eeeee dlaczego, dlaczego miałem szybko odrobić lekcje i zdążyć przed kolacją ale jest już 19:50 co teraz, co teraz)-Zaszczekał smutno Reksio.
Wiem Reksio ale nie każdemu się układa wież mi, kiedyś też miałem problemy-Powiedział Wujek Ben.
Hau hau?(Naprawde, opowiedz)-Zaszekał z zapytaniem Reksio.
Tak, cóż pamiętam jak by to było wczoraj, chciałem szybko zrobić lekcje ale niestety wciąż mnie rozpaszało, mój ojciec powiedział że mam się wzionś w garść i odrobić lekcje i...
Hau? (Iiiii?)-Zapytał
..I odrobiłem, pamiętaj Reksio z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność.
Hau hau hau (Masz racje praca w szkole czy normalnej pracy jest ważna i musimy zwiąść na siebie odpowiedzialność)-Zaszczekał z oświeceniem Reksio
Dokałdnie-Powiedział Wujek Ben.Poczym dojechali do domu.

Nie mineło dwa dni a naszedł ten dzień.

Peter, Peter obudź się!-Powiedziała Ciocia May
Hau hau (Daj mi jeszcze 5 minut)-Zaszczekał zmęczony Reksio
Peter dziś jest ten dzień-Powiedziała Ciocia May
Hau hau hau?HAAAAAAAAAAU!!! (Ten dzień, dzień?SPÓŹNIE SIĘ NA WYCIECZKE PO OSCORP!!!)-Krzyknoł Reksio i czym prędzej zwioł nogi zapas (do busu szkolnego)

Reksio biegnał co wsił aż w ostatniej chwili zdrząrzył.W później w Oscorp.

Część jestem Curt Connors i oprowadzam was po Oscorp, zapraszam-Powiedział naukowiec.Oto przedwami 15 modyfikowanych pająków...
Tymczasie Reksio robił zdjęcia pająkom jednak nikt nie załuważył że jeden gdzieś poszedł sobie gdzieś daleko...a może blisko...
I wtedy...-Powiedział Connors ale zanim powiedział przerwał go z jeden z uczniów.
Przepraszam pana ale jest tylko 14 pająków.
Eeeeee...zaraz poszukamy go-Powiedział ze stydem Connors
Kiedy reszta kontynuwała wycieczke, Peter robił zdjęcia aż nagle...Pająk go ukąsił!!!
Hau hau hau!!! (Co do kur...!!!)-Krzyknoł Reksio

KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ.


SPOILER (ALE DLA LUDZI CIEKAWYCH)
Spoiler:

Spoiler:

Spoiler:

_________________
Lubie wszytskich na forum


09 kwi 2020 17:35
WWW
Lider Podziemia
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 lip 2014 08:31
Posty: 1347
Naklejki: 2
Post 23:59
"Reksiu, czy nie sądzisz, że lecimy w dobrą stronę?" - Zapytał Kretes.
jego krecia intuicja wskazywała, że nie zmierzają w przeszłość - lecz w przyszłość. (choć była to ich pierwsza podróż)
architektura tunelu czasu zmieniała się kształtując coraz bardziej futurystyczne wzory, lecz dzioby kukułek były naostrzone w tym samym stylu
po wielu próbach, błędach i rematerializacjach, obaj bohaterowie dotarli do celu

[skalista wyspa pośród ogromnego czerwonego oceanu, z którego wystają metalowe rusztowania wieżowców]
[na niebie zachodzi słońce, lewitujący wrak sterowca-telebimu]
[ze skalistej wyspy wyłania się kopiec czasowy, a z niego sofa czasu]

A oto i przeddzień, a właściwie przedminuta północy.
"Czy to aby na pewno średniowiecze?"
Jednak to nie były czasy ani pradawnego biblijnego potopu, ani mniej pradawnego (również biblijnego) średniowiecza.
To były czasy...Apokalipsy.
A jedyna roślinność jaką zastali to drzewo mechanicznej pomarańczy.

_________________
Byłem Doktorem, ale stałem się milijardem
i za milijard ponoszę choroby psychiczne
które wyleczyłby Doktor, gdyby był lekarzem
lecz nim był, i już nie jest i nie będzie


21 paź 2020 10:59
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 9 ] 

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
cron
No nie wierzę, forum działa dzięki phpBB! © 2000, 2002, 2005, 2007, 2010, 2013, 2019 phpBB Group.
Designed forum urobiony przez STSoftware dla PTF.
Tłumaczenie skryptu od phpBB3.PL